Koniec pewnego etapu

Myślałam, że odejście ze stanowiska asystentki, na którym męczyłam się przez ostatnie kilka lat będzie dla mnie czymś najwspanialszym w życiu i oznaczało będzie koniec pracy ponad moje siły i koniec zbyt niskich zarobków. Faktycznie, bardzo cieszę się z tego, że wreszcie udało mi się uwolnić spod tyranii dyrektora, asystentka dyrektora Kraków, jednak radość z nowej pracy trochę przysłania to, że przez pięć lat pracy w firmie zdążyłam się zaprzyjaźnić z wieloma ciekawymi i sympatycznymi osobami, które teraz przyjdzie mi opuścić. Zamiast cieszyć się i skakać z radości, ja siedzę jak ta głupia za biurkiem i wylewam łzy na świeżo wyczyszczoną posadzkę.

40Jest już po godzinach pracy, dlatego nie ma obaw, że ktokolwiek poza ochroną zobaczy mój kiepski nastrój. Pewnie operatorzy monitoringu muszą mieć ze mnie niezły ubaw, gdy widzą jak siedzę na fotelu i zamiast pakować swoje rzeczy w karton, co chwila zanoszę się płaczem. Ostatni dzień w pracy asystentki był naprawdę przyjemny – współpracownicy urządzili mi małe przyjęcie pożegnalne. Był tort, był szampan bezalkoholowy, był też nawet mały prezent na odchodne. Na przyjęciu starałam się robić dobrą minę, ale wewnętrznie cały czas walczyłam żeby się nie rozpłakać. Dopiero gdy każdy poszedł do domu mogę na spokojnie wyryczeć się w swoim biurze i nastawić mentalnie do tego, że jutro nie przyjdę już w to samo miejsce.

Teraz czekają mnie dwa tygodnie wolnego, po których rozpocznę pracę w nowej firmie. Mam nadzieję, że te dwa tygodnie pozwolą mi się wyluzować i nieco uspokoić nerwy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *