Nastawienie

Należy się wolne!

Dziś po południu w końcu mam wolne. Czeka mnie prawdziwie wolne popołudnie bez dziwnych telefonów od dyrektora, którego jestem asystentką. W normalne dni nie mam co liczyć na odpoczynek po pracy od pracy. Dyrektor lubi do mnie dzwonić niemal dwadzieścia cztery godziny na dobę i pytać o to, co mu akurat wpadło do głowy. Na początku strasznie się na to denerwowałam, ale z czasem się przyzwyczaiłam. W końcu to moja praca, a że dostaję za nią bardzo wysoką pensję to nie mam na co narzekać. Póki jestem młoda i bez zobowiązań mogę pozwolić sobie na bycie na każde zawołanie szefa. Gdy zacznie mi to przeszkadzać – zrezygnuję z pracy.

P44Dzisiaj wieczorem dyrektor ma ważny bankiet, na który wybiera się razem ze swoją żoną. Przez kilka godzin na pewno nie będzie mnie więc męczył telefonami, mailami i smsami. Na bankiecie nie wypada korzystać z telefonów komórkowych – wszyscy udają wtedy, że są mniej uzależnieni od telefonu i Internetu niż jest w rzeczywistości, asystent dyrektora Jelenia Góra.

Bankiet dyrektora oznacza dla mnie parę godzin dla siebie i tylko dla siebie. Mam zamiar z nich skorzystać i w końcu wybrać się do SPA. Marzy mi się jakiś długi masaż całego ciała, maseczki i jakieś zabiegi na twarz. Należy mi się za tą harówkę każdego dnia!

Dużo mnie to kosztuje

Praca w zawodzie asystenta dyrektora to prawdziwe urwanie głowy. Gdybym wiedział, że z chwilą zajęcia tego stanowiska skończy się moje życie osobiste, dwa razy zastanowiłbym się czy aby na pewno stać mnie na takie poświęcenie. Podejrzewałem, że praca asystenta nie będzie prostym zadaniem, ale nie spodziewałem, że będzie mnie kosztowała aż tak wiele.

Too much workAsystentem dyrektora jestem od czterech miesięcy. Początkowo wydawało mi się, że złapałem Pana Boga za nogi, a niewyrabianie się z obowiązkami zawodowymi wynika z mojego braku doświadczenia. Niestety, im dłużej zajmowałem się sprawami dyrektora i firmy tym wcale obowiązków nie ubywało. Nie wiem jak poradziłbym sobie z nimi wszystkimi, gdyby nie szybkie dostosowanie się do nowych warunków i nie nauczył się szybko obchodzić niektórych rzeczy na skróty, asystent dyrektora Pruszków.

Czasem sobie myślę, że już dłużej nie wytrzymam i zaraz odejdę z firmy. Do tej pory jakoś udawało mi się rano wstawać i chodzić do pracy, ale nie wiem ile to jeszcze potrwa. Marzy mi się jakaś spokojniejsza i mniej wymagająca praca. Znam wielu ludzi, którzy na ilość obowiązków zawodowych nie narzekają. Znam nawet paru asystentów, którzy są bardzo zadowoleni ze swoich posad. Może po prostu trafiłem na jakąś felerną firmę? To by był ogromny pech!

Zdradzone zaufanie

Jeszcze niedawno byłem przekonany, że jako asystent dyrektora sprawdzam się wręcz wspaniale. Nigdy nikt nie powiedział złego słowa o sposobie wykonywania przeze mnie obowiązków zawodowych. Mój przełożony, pan dyrektor, wydawał się być zadowolony, że jego prawą ręką jest mężczyzna. Niby przyjęło się, że na stanowiskach asystenckich królują kobiety, jednak u nas w firmie asystentem zostałem ja.

w44Starałem się być najlepszą prawą ręką z możliwych, asystent dyrektora Mielec. Dla swojego przełożonego byłem w stanie zrobić niemal wszystko, nawet wstać w środku nocy i odebrać go z jakiejś imprezy, co też raz miało miejsce. Ku mojemu zdziwieniu, moje poświęcenie pracy i dyrektorowi nie zostało jednak docenione, bo po trzech miesiącach okresu próbnego pożegnałem się z firmą.

Jako oficjalną przyczynę zwolnienia podano niewywiązywanie się ze służbowych obowiązków, choć muszę przyznać, że nie do końca rozumiem dlaczego tak napisano. Przecież ja robiłem wszystko to, co mi kazano, a nawet więcej. Jeśli nagrodą za poświęcenie się pracy ma być utrata stanowiska to ja dziękuję za takie poświęcanie się i na pewno już nigdy nie zaangażuję się tak bardzo w żadną pracę. Zraziłem się bardzo i nie wiem czy kiedykolwiek na nowo odbuduję swoje zaufanie do pracodawców.

Do emerytury

43Z takim przełożonym, jaki jest dyrektor naszej firmy to mogłabym pracować choćby i do emerytury. Nigdy nie miałam w planach być sześćdziesięcioletnią asystentką dyrektora, jednak plany zawsze mogą się zmienić, asystentka dyrektora Siedlce.

Od kiedy podjęłam pracę w charakterze asystentki dyrektora dużej firmy z branży farmaceutycznej nareszcie wiem, że żyję i że życie ma dla mnie przygotowany jakiś określony plan. Do niedawna byłam niepewną siebie, niezadowoloną z życia bezrobotną kobietą, a teraz proszę – po depresji i niskiej samoocenie nie ma żadnego śladu, bo praca w firmie nauczyła mnie pewności siebie i pewnego obycia w świecie.

Mniej więcej dwa razy w miesiącu wyjeżdżam z dyrektorem na różne konferencje i spotkania, na których jestem jego prawą ręką. Dzięki tym wyjazdom poznałam mnóstwo ludzi, nauczyłam się zachowywać w towarzystwie i być odpowiednim pracownikiem. Myślę, że  w obecnym czasie mój dyrektor jest ze mnie bardzo zadowolony, a jego zadowolenie przekłada się na premie, jakie każdego miesiąca dostaję na swoje konto.

Praca asystentki bywa trudna i męcząca, jednak wszystkie pozytywne aspekty tego zawodu w dwójnasób rekompensują mi złe chwile i problemy. Mam nadzieję, że na tym stanowisku popracuję kilka dobrych lat.

Na każde zawołanie

Trudno było mi przyzwyczaić się do tego, że dyrektor firmy, którego jestem asystentką traktuje mnie jak swoją prawą rękę, swoją własność, a do tego kobietę, która nie ma żadnego życia prywatnego, dlatego można o niej dzwoni o każdym czasie i o każdej porze. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy pomagałam dyrektorowi poza godzinami mojej pracy, chociaż nie należy to do moich służbowych obowiązków. Dyrektorowi wydaje się, że jestem nie tylko jego asystentką, ale również niańką, opiekunką i kierowcą, asystentka dyrektora Ostrołęka.

42Gdyby nie to, że za mój poszerzony zakres obowiązków otrzymuję naprawdę sowite wynagrodzenie, to już dawno zrezygnowałabym z tej pracy i znalazła coś, co wymaga jedynie 8 godzin zaangażowania dziennie.

Przykładowo, wczoraj wieczorem, gdy właśnie wchodziłam do wanny gotowa wziąć długą i relaksującą kąpiel rozdzwonił się telefon informujący o połączeniu przychodzącym od dyrektora. Zła, ale na tyle spokojna, by nie odrzucić połączenia odebrałam telefon i z uwagą wsłuchałam się w bulgoczący głos mojego pracodawcy. Z tego, co mogłam zrozumieć dyrektor zabalował wieczorem ze swoimi kolegami i po drodze z jednego klubu do drugiego zgubił portfel z pieniędzmi i kartami płatniczymi. Bez pieniędzy nie mógł dojechać do swojego domu, dlatego prosił mnie, bym przyjechała do klubu i zabrała go stamtąd. Zacisnęłam zęby, wypuściłam wodę z wanny i pojechałam po swojego nieszczęsnego szefa, bo co miałam zrobić. Gdybym go nie odebrała pewnie miałabym słuchania przez kolejnych kilka tygodni. A tak, przynajmniej zapracowałam na małą premię.

Koniec pewnego etapu

Myślałam, że odejście ze stanowiska asystentki, na którym męczyłam się przez ostatnie kilka lat będzie dla mnie czymś najwspanialszym w życiu i oznaczało będzie koniec pracy ponad moje siły i koniec zbyt niskich zarobków. Faktycznie, bardzo cieszę się z tego, że wreszcie udało mi się uwolnić spod tyranii dyrektora, asystentka dyrektora Kraków, jednak radość z nowej pracy trochę przysłania to, że przez pięć lat pracy w firmie zdążyłam się zaprzyjaźnić z wieloma ciekawymi i sympatycznymi osobami, które teraz przyjdzie mi opuścić. Zamiast cieszyć się i skakać z radości, ja siedzę jak ta głupia za biurkiem i wylewam łzy na świeżo wyczyszczoną posadzkę.

40Jest już po godzinach pracy, dlatego nie ma obaw, że ktokolwiek poza ochroną zobaczy mój kiepski nastrój. Pewnie operatorzy monitoringu muszą mieć ze mnie niezły ubaw, gdy widzą jak siedzę na fotelu i zamiast pakować swoje rzeczy w karton, co chwila zanoszę się płaczem. Ostatni dzień w pracy asystentki był naprawdę przyjemny – współpracownicy urządzili mi małe przyjęcie pożegnalne. Był tort, był szampan bezalkoholowy, był też nawet mały prezent na odchodne. Na przyjęciu starałam się robić dobrą minę, ale wewnętrznie cały czas walczyłam żeby się nie rozpłakać. Dopiero gdy każdy poszedł do domu mogę na spokojnie wyryczeć się w swoim biurze i nastawić mentalnie do tego, że jutro nie przyjdę już w to samo miejsce.

Teraz czekają mnie dwa tygodnie wolnego, po których rozpocznę pracę w nowej firmie. Mam nadzieję, że te dwa tygodnie pozwolą mi się wyluzować i nieco uspokoić nerwy.

Powód do starania się

Od jakichś dwóch tygodni coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że mój obecny asystent nie jest najlepszy w tym co robi. Nie wiem jakim cudem Jakub wygrał proces rekrutacyjny i nie wiem jak wtedy mogłem nie dostrzec jego oczywistych wad znacznie utrudniających pracę na stanowisku asystenckim. Albo ja miałem wtedy klapki na oczach i cieszyłem się, że złamałem stereotyp zatrudniając jako swojego asystenta mężczyznę, albo Jakub umiejętnie schował swoje niedociągnięcia. Pewnie nigdy się tego nie dowiem, asystent dyrektora Bydgoszcz.

35Postanowiłem, że Jakubowi dam ostatnią szansę na poprawę. Wczoraj podczas oficjalnego spotkania powiedziałem mu otwarcie, że nie spełnia się w roli asystenta i jeśli tak dalej pójdzie to nie zostanie mu zaproponowana umowa na czas nieokreślony, a po zakończeniu okresu próbnego Jakub będzie musiał odejść z firmy. Widziałem, że moje stanowcze podejście zaskoczyło asystenta i wyraźnie przejął się tym, że może stracić pracę. Do końca okresu próbnego zostały trzy tygodnie i podczas tych trzech tygodni Jakub musi mnie przekonać, że da sobie radę jako asystent i poprawi się w wykonywaniu swoich obowiązków. Już dzisiaj zauważyłem, że mój asystent pracuje lepiej niż dotychczas i wyraźnie stara się nadrobić to, co przez poprzednie dwa tygodnie utracił. Nie wiem czy zmiana w jego zachowaniu jest tymczasowa czy nie, ale mam nadzieję, że w końcu do niego dotarło, że asystent zajmuje się czymś więcej, aniżeli tylko siedzeniem za biurkiem i odbieraniem telefonów.

Gorsze na lepsze

32Dopiero gdy na stanowisko swojej asystentki zatrudniłem panią Olę zrozumiałem, że asystentka naprawdę może być kimś, kto pomaga dyrektorowi w załatwianiu codziennych spraw i troszczy się o wszystkie sprawy biurowe. Gdyby moja poprzednia asystentka nie powiedziała, że jest w ciąży i na czas jej trwania udaje się na zwolnienie lekarskie, pewnie nigdy nie okazałoby się, że osoba zatrudniona na stanowisku asystenta może być takim pomocnym pracownikiem. Gdy pani Justyna poszła na zwolnienie lekarskie, musiałem nagle znaleźć kogoś na jej zastępstwo. Szybko zorganizowałem proces rekrutacyjny, w którym wygrała pani Ola – młoda osoba, która w swoim CV miała kilka miesięcy doświadczenia w pracy na stanowisku asystencki, asystent dyrektora Włocławek.

Z dniem, w którym pani Ola rozpoczęła pracę na stanowisku asystentki cała moja praca wywróciła się do góry nogami. Pani Ola zawsze miała wszystko przygotowane, bez względu na to, czy ją o coś wcześniej poprosiłem czy nie. Na bieżąco segregowała wszystkie dokumenty i zajmowała się urzędniczymi pismami, a na jej biurku panował idealny porządek, co w przypadku wcześniejszej asystentki było nie do pomyślenia. Pani Ola często była o krok przede mną i w chwili gdy prosiłem ją o wykonanie jakiejś pracy, ona natychmiast podawała mi zrobione już zestawienie lub analizę. Po tygodniu pracy pani Oli zacząłem ją zabierać ze sobą na różne spotkania i mitingi, podczas których zajmowała się intensywnym notowaniem ważniejszych informacji i od czasu do czasu sama rzucała jakieś uwagi. Teraz, nie wyobrażam sobie swojej firmy bez pani Oli, dlatego nie mam pojęcia jak załatwić sprawę powracającej z urlopu macierzyńskiego Justyny. Przecież nie mogę jej zwolnić. Może znajdę jej miejsce w dziale obsługi klienta, bo pani Ola na pewno musi zostać na stanowisku asystenckim!

Co lubię, czego nie

28Wiele osób z mojego otoczenia często pyta mnie, czy wykonywana przeze mnie praca asystentki dyrektora jest dla mnie odpowiednia i czy czerpię z niej wystarczająco dużo radości. Pytania te biorą się zapewne z przekonania, że stanowisko asystenckie nie jest uważane za zbyt ciekawe i pasjonujące, za to z pewnością uznawane jest za uzależnione od zwykłego widzimisię przełożonego. Znajomi i rodzina pytają mnie co jest najgorszym elementem wykonywanego zawodu, a co najlepszym, jednak ja nie potrafię na te pytania jednoznacznie odpowiedzieć. Często zastanawiam się nad warunkami panującymi w mojej pracy i nie dochodzę do żadnych głębszych wniosków jak te, że lubię swoją pracę i uważam ją za całkiem przyjemną. Wiadomo, że mogłabym robić w życiu coś o wiele lukratywniejszego i bardziej pasjonującego, jednak jednocześnie jestem w stanie wymienić dziesięć innych zawodów, które moim zdaniem są dużo gorsze od stanowiska asystenckiego, asystentka dyrektora Zielona Góra.

Na pewno moim ulubionym aspektem pracy asystentki jest to, że mam możliwość poznania wielu ciekawych osób, nie tylko z Polski, ale i z zagranicy. Bardzo często rozmawiam przez telefon z niemieckimi inwestorami lub klientami, od czasu do czasu zdarzają się także interesanci z Czech, Słowacji czy Wielkiej Brytanii. Z drugiej strony, zdecydowanie najmniej ulubionym elementem pracy asystentki są chwile, w których mój przełożony jest wyraźnie niezadowolony i to ja jestem bezpośrednim celem wszelkich ataków, chociaż wina nie leży po mojej stronie.

Poniedziałki do wyrzucenia

Zazwyczaj jestem osobą bardzo zorganizowaną, pracowitą i obowiązkową. Zazwyczaj, czyli przez cztery dni w tygodniu na pięć, co stanowi 80% czasu pracy. Niestety, poniedziałki należałoby wyrzucić z mojego kalendarza, bo na początku tygodnia zachowuję się nie tak, jak przystało na odpowiedzialną asystentkę dyrektora. Co tydzień w piątek obiecuję sobie, że tym razem na weekendzie nie pójdę na żadną imprezę czy spotkanie ze znajomymi i nie będę umierała przez całą niedzielę i cały poniedziałek. Tym razem weekend spędzę w domu lub pojadę w odwiedziny do rodziców, którzy mieszkają w miasteczku oddalonym o 80 km od Legnicy.

23Niestety, piątkowe postanowienia są zazwyczaj aktualne zaledwie do godziny 18.00, kiedy to dostaję telefon od najlepszej przyjaciółki z informacją, że tym razem imprezujemy tu i tu, a później idziemy tam i tam. Nawet gdy próbuję się wykręcić złym samopoczuciem lub innymi zobowiązaniami, to Olga i tak potrafi mnie przekabacić na swoje. Umawiam się z nią na zaledwie piętnaście minut na mieście, a i tak zawsze ląduję u kogoś na domówce.

Piątkowe imprezy nie byłyby takie złe, gdyby nie powtarzały się jeszcze w soboty i w niedzielę do południa. W ostatni dzień weekendu jestem już zazwyczaj tak zmęczona i skacowana, że jedyne o czym myślę, to długi i bardzo odprężający sen. W poniedziałek zawsze wstaję godzinę wcześniej niż w każdy inny dzień tygodnia bo wiem, że potrzebuję dwa razy więcej czasu na przygotowanie się do pracy, asystentka dyrektora Legnica.