Archiwum: 2014

Wyręczanie dyrektora

w44W większości przypadków funkcja asystenta dyrektora ogranicza się do załatwiania jego spraw służbowych i tych związanych z działalnością firmy. Tak wygląda mój profil zawodowy przez niemal cały rok kalendarzowy. Przed Świętami Bożego Narodzenia ulega on pewnym modyfikacjom w kierunku prywatnego, osobistego asystenta do spraw wszelkich. Dyrektor mojej firmy nie należy do osób, które przejmują się czymś tak błahym jak robienie prezentów swoim bliskim, aczkolwiek zależy mu na tym, by te prezenty były. Skoro nie chce Ci się biegać po sklepach, a prezenty musisz mieć to co robisz? No właśnie – wysyłasz swoją asystentkę na zakupy (oczywiście o ile taką masz)!

Gdy po raz pierwszy dyrektor wspomniał o tym, że chciałby mi zlecić zrobienie prezentów dla jego najbliższych to myślałam, że żartuje. Miałam nadzieję, że to taki bardzo głupi żart, asystent dyrektora Ostrów Wielkopolski.

Niestety żartem to nie było i nie chcąc stracić pracy musiałam wybrać się na zakupy i zrobić prezenty komuś, kogo tak naprawdę nie znałam. Nie miałam zielonego pojęcia czym interesują się dzieci dyrektora i co lubi jego żona. Sam dyrektor nie wiedział co powinnam wybrać, dlatego cała odpowiedzialność spoczywała na mnie.

Nie zliczę ile razy podczas biegania po galerii miałam ochotę zadzwonić do dyrektora i powiedzieć mu, że rzucam pracę i niech sam sobie biega za prezentami dla swojej rodziny. Gdyby nie duży kredyt hipoteczny na pewno bym to zrobiła!

Zdradzone zaufanie

Jeszcze niedawno byłem przekonany, że jako asystent dyrektora sprawdzam się wręcz wspaniale. Nigdy nikt nie powiedział złego słowa o sposobie wykonywania przeze mnie obowiązków zawodowych. Mój przełożony, pan dyrektor, wydawał się być zadowolony, że jego prawą ręką jest mężczyzna. Niby przyjęło się, że na stanowiskach asystenckich królują kobiety, jednak u nas w firmie asystentem zostałem ja.

w44Starałem się być najlepszą prawą ręką z możliwych, asystent dyrektora Mielec. Dla swojego przełożonego byłem w stanie zrobić niemal wszystko, nawet wstać w środku nocy i odebrać go z jakiejś imprezy, co też raz miało miejsce. Ku mojemu zdziwieniu, moje poświęcenie pracy i dyrektorowi nie zostało jednak docenione, bo po trzech miesiącach okresu próbnego pożegnałem się z firmą.

Jako oficjalną przyczynę zwolnienia podano niewywiązywanie się ze służbowych obowiązków, choć muszę przyznać, że nie do końca rozumiem dlaczego tak napisano. Przecież ja robiłem wszystko to, co mi kazano, a nawet więcej. Jeśli nagrodą za poświęcenie się pracy ma być utrata stanowiska to ja dziękuję za takie poświęcanie się i na pewno już nigdy nie zaangażuję się tak bardzo w żadną pracę. Zraziłem się bardzo i nie wiem czy kiedykolwiek na nowo odbuduję swoje zaufanie do pracodawców.

Dlaczego warto

44Dobra asystentka dyrektora, posiadająca wyższe wykształcenie, znająca języki obce i mająca doświadczenie w branży potrafi zarobić naprawdę niezłe pieniądze. Jako prawa ręka szefa często jest jedną z najważniejszych osób w firmie, z którą liczyć się muszą niemal wszyscy – nawet kierownicy poszczególnych biur. To ona umawia na spotkanie z dyrektorem, planuje jego grafik i pomaga w realizacji planów, dlatego warto z nią żyć dobrze. Ważna funkcja w firmie przekłada się na wysokie zarobki. Oczywiście wynagrodzenie w tym zawodzie zależy nie tylko od wykształcenia i doświadczenia zawodowego asystentki, ale również od innych czynników, niekoniecznie związanych z samym pracownikiem.

Jak łatwo się domyślić, asystentka dyrektora w Warszawie zapewne będzie mogła ubiegać się o wyższe wynagrodzenie niż np. asystent dyrektora Świętochłowice. Oczywiście nie jest to regułą i wiele zależy również od polityki firmy, jej wielkości, tempa rozwoju i tak dalej. W wielu mniejszych miastach Polski da się znaleźć firmy bogate, które potrafią docenić finansowo swoich pracowników. Z drugiej strony, w stolicy kraju spotkać możemy oszczędnych dyrektorów, którzy jak mogą tak minimalizują pensje swoich pracowników i nie zwracają uwagi na ich predyspozycje.

Uważam, że zawód asystentki dyrektora jest świetnym rozwiązaniem dla wielu młodych, wykształconych kobiet poszukujących pracy dla siebie. Gdyby nie to, że posiadam już zadowalającą mnie pracę sama pewnie rozejrzałabym się za podobnym stanowiskiem pracy.

Żadna różnica

a44Praca w zawodzie asystentki dyrektora praktycznie niczym nie różni się od pracy asystentki zarządu, którą wykonywałam przez ostatnich kilka lat aż do momentu, gdy moją byłą firmę rozwiązano ze względów finansowych. Po utracie tej pracy byłam zmuszona na nowo zagłębić się w lokalnym rynku pracy i wziąć za poszukiwania pracodawcy. Jakoś wiedziałam, że w moim przypadku znalezienie nowej pracy nie będzie bardzo trudne, bo miałam bogate doświadczenie zawodowe. Nie pomyliłam się w swoich przewidywaniach, bo już po kilku pierwszych dniach rozsyłania CV dostałam zaproszenie na trzy rozmowy kwalifikacyjne.

Oferty pracy otrzymałam z dwóch firm i wybrałam tę, która wydawała mi się ofertą lepszą, nie tylko pod kątem finansowym. Firma, w której pracuję jako asystentka dyrektora Piekary Śląskie oferowała nie tylko wyższą pensję, ale również lepsze bonusy i bogatszy pakiet socjalny. Do tego dyrektor, z którym będę pracowała, wydaje mi się bardzo sympatyczny i przystępny, a to już połowa sukcesu. Nie chciałabym pracować z kimś, kto swoim zachowaniem wzbudza we mnie niechęć. Żeby współpraca między dyrektorem a jego asystentką dobrze się układała musi być pomiędzy nimi jakaś nić sympatii. Tak uważam.

Pracę w nowej firmie rozpoczynam od przyszłego poniedziałku. Na początku przejdę jakieś krótkie szkolenie (zupełnie niepotrzebne, ale wymagane), a później zabiorę się do pracy.

Ręce zarobione po łokcie

s44W mojej pracy asystenta dyrektora najbardziej denerwuje mnie fakt, że przez osiem godzin dziennie, które każdego dnia spędzam w zatrudniającej mnie firmie muszę chodzić jak w zegarku i bez szemrania wykonywać wszelkie polecenia szefa. Co gorsze, swój zły humor dyrektor zawsze wyładowuje na innych i zgadnijcie kto na tym najbardziej cierpi. Oczywiście te osoby, które są najbliżej niego, a więc przeważnie ja. Zarówno dosłownie, jak i w przenośni jestem osobą  najbliższą dyrektorowi. Spędzam w jego towarzystwie co najmniej połowę dnia pracy, a do tego moje stanowisko pracy znajduje się tuż przy wejściu do jego gabinetu, asystent dyrektora Chełm.

Gdyby tak się zastanowić na pewno okazałoby się, że nie ma pół godziny, bym nie był po coś wezwany lub miał chwilę czasu na spokojną realizację swoich obowiązków. Dyrektor kontaktuje się ze mną co chwila i prosi mnie o załatwienie różnych spraw, niekoniecznie związanych z zawodem asystenta. Niczym asystentka Mirandy Priestley z amerykańskiego filmu „Diabeł ubiera się u Prady” wczoraj po południu biegałem po całym Chełmie w poszukiwaniu prezentów dla dwójki siostrzeńców mojego szefa. On jak zwykle nie miał czasu się tym zająć i potrzebował kogoś, kto odwali brudną robotę zamiast niego. Do tego idealnie nadaje się oczywiście asystent.

Ciekawe kiedy mój przełożony zorientuje się, że nieco przesadza w wyzyskiwaniu swojego asystenta. Podejrzewam, że raczej nigdy.

Do emerytury

43Z takim przełożonym, jaki jest dyrektor naszej firmy to mogłabym pracować choćby i do emerytury. Nigdy nie miałam w planach być sześćdziesięcioletnią asystentką dyrektora, jednak plany zawsze mogą się zmienić, asystentka dyrektora Siedlce.

Od kiedy podjęłam pracę w charakterze asystentki dyrektora dużej firmy z branży farmaceutycznej nareszcie wiem, że żyję i że życie ma dla mnie przygotowany jakiś określony plan. Do niedawna byłam niepewną siebie, niezadowoloną z życia bezrobotną kobietą, a teraz proszę – po depresji i niskiej samoocenie nie ma żadnego śladu, bo praca w firmie nauczyła mnie pewności siebie i pewnego obycia w świecie.

Mniej więcej dwa razy w miesiącu wyjeżdżam z dyrektorem na różne konferencje i spotkania, na których jestem jego prawą ręką. Dzięki tym wyjazdom poznałam mnóstwo ludzi, nauczyłam się zachowywać w towarzystwie i być odpowiednim pracownikiem. Myślę, że  w obecnym czasie mój dyrektor jest ze mnie bardzo zadowolony, a jego zadowolenie przekłada się na premie, jakie każdego miesiąca dostaję na swoje konto.

Praca asystentki bywa trudna i męcząca, jednak wszystkie pozytywne aspekty tego zawodu w dwójnasób rekompensują mi złe chwile i problemy. Mam nadzieję, że na tym stanowisku popracuję kilka dobrych lat.

Na każde zawołanie

Trudno było mi przyzwyczaić się do tego, że dyrektor firmy, którego jestem asystentką traktuje mnie jak swoją prawą rękę, swoją własność, a do tego kobietę, która nie ma żadnego życia prywatnego, dlatego można o niej dzwoni o każdym czasie i o każdej porze. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy pomagałam dyrektorowi poza godzinami mojej pracy, chociaż nie należy to do moich służbowych obowiązków. Dyrektorowi wydaje się, że jestem nie tylko jego asystentką, ale również niańką, opiekunką i kierowcą, asystentka dyrektora Ostrołęka.

42Gdyby nie to, że za mój poszerzony zakres obowiązków otrzymuję naprawdę sowite wynagrodzenie, to już dawno zrezygnowałabym z tej pracy i znalazła coś, co wymaga jedynie 8 godzin zaangażowania dziennie.

Przykładowo, wczoraj wieczorem, gdy właśnie wchodziłam do wanny gotowa wziąć długą i relaksującą kąpiel rozdzwonił się telefon informujący o połączeniu przychodzącym od dyrektora. Zła, ale na tyle spokojna, by nie odrzucić połączenia odebrałam telefon i z uwagą wsłuchałam się w bulgoczący głos mojego pracodawcy. Z tego, co mogłam zrozumieć dyrektor zabalował wieczorem ze swoimi kolegami i po drodze z jednego klubu do drugiego zgubił portfel z pieniędzmi i kartami płatniczymi. Bez pieniędzy nie mógł dojechać do swojego domu, dlatego prosił mnie, bym przyjechała do klubu i zabrała go stamtąd. Zacisnęłam zęby, wypuściłam wodę z wanny i pojechałam po swojego nieszczęsnego szefa, bo co miałam zrobić. Gdybym go nie odebrała pewnie miałabym słuchania przez kolejnych kilka tygodni. A tak, przynajmniej zapracowałam na małą premię.

Mam haka

41Gdyby kiedyś mój przełożony, dyrektor naszej firmy bardzo mocno nastąpił mi na odcisk, a ja chciałbym się zrewanżować mu pięknym za nadobne, na pewno znalazłabym wiele możliwości popchnięcia dyrektora i jego firmę w bardzo nieciekawą sytuację. Jako asystentka dyrektora Stalowa Wola mam dostęp do wielu poufnych i tajnych informacji, o których tak naprawdę nie powinnam mieć bladego pojęcia. Jako, że jestem jednak osobą przewidującą i lubiącą zabezpieczać swoją przyszłość, zawczasu wyniuchałam wszelkie przekręty i zebrałam informacje, jakie mogłyby okazać się potrzebne w ewentualnej batalii z dyrektorem. Na razie do takiej sytuacji nie doszło, mam nadzieję, że nigdy nie dojdzie, jednak oręże zawsze trzymam w odpowiedniej odległości, gotowa, by wytoczyć przeciw przełożonemu najcięższe działa.

Jestem ciekawa czy gdzieś w Polsce istnieje firma, w której nigdy nie doszło do żadnych matactw, przekrętów i machlojek. Oczywiście nie mam tu na myśli przedsiębiorstw, które powstały rok, dwa lata temu, a firmy, które działają na polskim rynku co najmniej kilkanaście lat.

Zatrudniająca mnie firma istnieje od końca lat 90’ i przez kilkanaście lat swojej działalności zdążyła umoczyć palce w kilku szemranych sprawach, którymi bardzo chętnie zainteresowałyby się odpowiednie służby. Na razie interesować się jednak nie będą, bo nic o tych sprawach nie wiedzą.

Koniec pewnego etapu

Myślałam, że odejście ze stanowiska asystentki, na którym męczyłam się przez ostatnie kilka lat będzie dla mnie czymś najwspanialszym w życiu i oznaczało będzie koniec pracy ponad moje siły i koniec zbyt niskich zarobków. Faktycznie, bardzo cieszę się z tego, że wreszcie udało mi się uwolnić spod tyranii dyrektora, asystentka dyrektora Kraków, jednak radość z nowej pracy trochę przysłania to, że przez pięć lat pracy w firmie zdążyłam się zaprzyjaźnić z wieloma ciekawymi i sympatycznymi osobami, które teraz przyjdzie mi opuścić. Zamiast cieszyć się i skakać z radości, ja siedzę jak ta głupia za biurkiem i wylewam łzy na świeżo wyczyszczoną posadzkę.

40Jest już po godzinach pracy, dlatego nie ma obaw, że ktokolwiek poza ochroną zobaczy mój kiepski nastrój. Pewnie operatorzy monitoringu muszą mieć ze mnie niezły ubaw, gdy widzą jak siedzę na fotelu i zamiast pakować swoje rzeczy w karton, co chwila zanoszę się płaczem. Ostatni dzień w pracy asystentki był naprawdę przyjemny – współpracownicy urządzili mi małe przyjęcie pożegnalne. Był tort, był szampan bezalkoholowy, był też nawet mały prezent na odchodne. Na przyjęciu starałam się robić dobrą minę, ale wewnętrznie cały czas walczyłam żeby się nie rozpłakać. Dopiero gdy każdy poszedł do domu mogę na spokojnie wyryczeć się w swoim biurze i nastawić mentalnie do tego, że jutro nie przyjdę już w to samo miejsce.

Teraz czekają mnie dwa tygodnie wolnego, po których rozpocznę pracę w nowej firmie. Mam nadzieję, że te dwa tygodnie pozwolą mi się wyluzować i nieco uspokoić nerwy.

Chora w pracy

Czuję, że jeszcze chwila, a moja twarz uderzy z nieciekawym odgłosem o blat biurka, przy którym siedzę, a przynajmniej próbuję siedzieć. Literki, które właśnie wystukuję na swojej klawiaturze co chwila zmieniają miejsce, bo nie do końca radzę sobie z trafianiem w odpowiednie klawisze. Czuję, że na poważnie zaczyna mnie rozbierać grypa, która jeszcze wczoraj wydawała się być zwykłym, niegroźnym przeziębieniem. Teraz nie jestem już do końca pewna, czy zakończy się jedynie na lekkim katarze i pobolewającym gardle. Od jakiejś godziny cały świat rozmywa mi się przed oczami, a ja nie jestem w stanie skupić się na niczym.

39Dyrektor, który tego ranka przyszedł wcześniej niż zwykle, już od progu zauważył, że nie wyglądam za dobrze i powinnam wziąć sobie wolne. Jest koniec miesiąca, a pod koniec miesiąca zawsze jest mnóstwo rzeczy do załatwienia, dlatego nie mogę zdezerterować z miejsca pracy i zostawić swoje obowiązki, stąd mimo wysokiej gorączki cały czas próbuję uporać się z zadaniami, które normalnie zajmują mi tylko chwilę. Gdy ostatnio mierzyłam sobie temperaturę miałam 38,0 stopni czyli stan podgorączkowy, asystent dyrektora Płock. Co chwila przechodzą mnie dreszcze, a dyrektor co jakiś czas wychyla się ze swojego gabinetu, patrzy na mnie surowym wzrokiem i nakazuje iść do domu.

Z każdym kolejnym nakazem moje siły coraz bardziej mnie opuszczają i mam wzmożoną ochotę faktycznie udać się do domu i wyleżeć pod ciepłą kołdrą, wziąć aspirynę i przespać chorobę.