Archiwum: Marzec 2014

Gorsze na lepsze

32Dopiero gdy na stanowisko swojej asystentki zatrudniłem panią Olę zrozumiałem, że asystentka naprawdę może być kimś, kto pomaga dyrektorowi w załatwianiu codziennych spraw i troszczy się o wszystkie sprawy biurowe. Gdyby moja poprzednia asystentka nie powiedziała, że jest w ciąży i na czas jej trwania udaje się na zwolnienie lekarskie, pewnie nigdy nie okazałoby się, że osoba zatrudniona na stanowisku asystenta może być takim pomocnym pracownikiem. Gdy pani Justyna poszła na zwolnienie lekarskie, musiałem nagle znaleźć kogoś na jej zastępstwo. Szybko zorganizowałem proces rekrutacyjny, w którym wygrała pani Ola – młoda osoba, która w swoim CV miała kilka miesięcy doświadczenia w pracy na stanowisku asystencki, asystent dyrektora Włocławek.

Z dniem, w którym pani Ola rozpoczęła pracę na stanowisku asystentki cała moja praca wywróciła się do góry nogami. Pani Ola zawsze miała wszystko przygotowane, bez względu na to, czy ją o coś wcześniej poprosiłem czy nie. Na bieżąco segregowała wszystkie dokumenty i zajmowała się urzędniczymi pismami, a na jej biurku panował idealny porządek, co w przypadku wcześniejszej asystentki było nie do pomyślenia. Pani Ola często była o krok przede mną i w chwili gdy prosiłem ją o wykonanie jakiejś pracy, ona natychmiast podawała mi zrobione już zestawienie lub analizę. Po tygodniu pracy pani Oli zacząłem ją zabierać ze sobą na różne spotkania i mitingi, podczas których zajmowała się intensywnym notowaniem ważniejszych informacji i od czasu do czasu sama rzucała jakieś uwagi. Teraz, nie wyobrażam sobie swojej firmy bez pani Oli, dlatego nie mam pojęcia jak załatwić sprawę powracającej z urlopu macierzyńskiego Justyny. Przecież nie mogę jej zwolnić. Może znajdę jej miejsce w dziale obsługi klienta, bo pani Ola na pewno musi zostać na stanowisku asystenckim!

W kryzysowych sytuacjach

Po takim dniu jak dziś – dniu pełnym bieganiny, pozaczynanych i niedokończonych spraw, dniu w którym w firmie panowały najbardziej negatywne nastroje z możliwych mam ochotę wrócić do domu, zamknąć się w swoich czterech ścianach i nie wychodzić na światło dzienne przez kolejny tydzień. Wiem, że po złych chwilach zawsze przychodzą te lepsze, a ja chciałabym wrócić do pracy wtedy, gdy wszystko powróci do normalności i praca asystentki dyrektora znów będzie moją wymarzoną.

31Jak zapewne się domyślacie, to o czym marzę i to, co robię to dwa różne przeciwieństwa. Jestem osobą dorosłą, odpowiedzialną i szanowaną, która nie może sobie pozwolić na opuszczenie firmy w chwilach, w których jestem jej najbardziej potrzebna. Nie jestem szczurem pokładowym, który wyczuwając zatonięcie statku ucieka na wyższe piętra pokładu, a stanowię wizytówkę przedsiębiorstwa i jej swoisty fundament. Cokolwiek by się nie działo, muszę czuwać przy boku swojego szefa i z nim próbować wszystko przywrócić do pionu.

Myślę, że za kilka dni będzie już po wszystkim i moja praca i życie powróci na swoje normalne tory. Póki co muszę jednak się spiąć, przestać myśleć negatywnie i razem z dyrektorem jak najszybciej zażegnać kryzys, asystentka dyrektora Rybnik. Prawda jest taka, że gdyby nie te okazjonalne problemy firmowe pewnie w swojej pracy zanudziłabym się na śmierć. A tak przynajmniej wiem, że żyję i jestem potrzebna.

Niefortunny początek

Bardzo chciałabym Wam móc powiedzieć, że to, co wydarzyło się podczas mojej rozmowy kwalifikacyjnej na stanowisko asystentki dyrektora jest czystą fikcją i wymysłem jakiegoś pismaka, jednak muszę pogodzić się z faktem, że taka zawstydzająca sytuacja zdarzyła się właśnie mnie. Incydent ten wydarzył się półtora roku temu i na długi czas podkopał moją pewność siebie.

30Gdy otrzymałam telefon z informacją o zaproszeniu na rozmowę kwalifikacyjną byłam tak bardzo szczęśliwa, że od razu zaczęłam planować jak zrobić najlepsze wrażenie na komisji rekrutacyjnej. Na spotkanie postanowiłam założyć moje nowe, bardzo wysokie i bardzo ładne czarne szpilki, do których dobrałam spódnicę za kolana i atłasową, stalową bluzkę. Wyglądałam jak asystentka pierwsza klasa, asystentka dyrektora Gorzów Wielkopolski. Nie przewidziałam, że nowe buty będą równie niebezpieczne co piękne i to okazało się być przyczyną mojej porażki.

Wchodząc do pokoju, gdzie odbywały się spotkania z komisją rekrutacyjną, musiałam przekroczyć wysoki próg, którego ze zdenerwowania nie zauważyłam. Zawadziłam o niego jednym z moich wysokich obcasów, potknęłam się, zrobiłam trzy fikołki na podłodze i jak długa wyłożyłam się tuż przed członkami komisji rekrutacyjnej. Co najgorsze, wypadek był na tyle niefortunny, że rozdarłam całą swoją spódnicę, przez co zostałam w samych rajstopach, spod których prześwitywały czerwone majtki (na szczęście). Komisja, która początkowo była zaszokowana tym, co zobaczyła, nagle zaczęła się histerycznie śmiać bez szans na opanowanie. Tym „wejściem smoka” przekreśliłam swoją szansę na stanowisko asystentki.

Straszny dzień

Już podczas mojej porannej drogi do pracy przeczuwałam, że ten dzień będzie cięższy niż zwykle, bo wszelkie znaki na ziemi i na niebie obwieszczały, że zbliża się jakaś nieuchronna zawodowa apokalipsa. Gdy dotarłam do firmy, jeszcze przez jakiś czas miałam nadzieję, że moja do tej pory nieomylna kobieca intuicja tym razem dała plamę, jednak wraz z otrzymaniem niewesołej wiadomości od jednego z klientów zrozumiałam, że oto przede mną sądny dzień.

29Klient, którego obsługą zajmowaliśmy się od dobrych kilkunastu lat i dla którego właśnie tworzyliśmy bardzo duży i bardzo kosztowny projekt nagle wycofał się z transakcji, zostawiając nas z ogromną dziurą w budżecie i wieloma niedokończonymi sprawami. Miałam wrażenie, że grunt usuwa mi się pod nogami, a gdy zdałam sobie sprawę, że przede mną straszliwa konieczność przekazania złych wieści dyrektorowi, nogi zaczęły mi się trząść jak galarety. Ruszając z miejsca i idąc w stronę Sali, gdzie dyrektor właśnie omawiał szczegóły ważnej transakcji, w ogóle nie czułam swojego ciała i miałam wrażenie, że kieruje mną jakaś zewnętrzna siła.

Dyrektor nie lubi, gdy mu się przerywa w spotkaniach, dlatego nigdy tego nie robiłam. Ta okoliczność była wyjątkowa i gdy tylko pojawiłam się w drzwiach Sali dyrektor zrozumiał, że moja niespodziewana wizyta może być spowodowana tylko jednym – jakąś straszną tragedią. Myślę, że moja mina potwierdziła przypuszczenia dyrektora bo natychmiast przeprosił inwestorów i szybkim krokiem podszedł w moją stronę, asystentka dyrektora Radom. Gdy przekazałam mu złe informacje cała krew odpłynęła z jego twarzy i spojrzał się na mnie tępym wzrokiem.

Co lubię, czego nie

28Wiele osób z mojego otoczenia często pyta mnie, czy wykonywana przeze mnie praca asystentki dyrektora jest dla mnie odpowiednia i czy czerpię z niej wystarczająco dużo radości. Pytania te biorą się zapewne z przekonania, że stanowisko asystenckie nie jest uważane za zbyt ciekawe i pasjonujące, za to z pewnością uznawane jest za uzależnione od zwykłego widzimisię przełożonego. Znajomi i rodzina pytają mnie co jest najgorszym elementem wykonywanego zawodu, a co najlepszym, jednak ja nie potrafię na te pytania jednoznacznie odpowiedzieć. Często zastanawiam się nad warunkami panującymi w mojej pracy i nie dochodzę do żadnych głębszych wniosków jak te, że lubię swoją pracę i uważam ją za całkiem przyjemną. Wiadomo, że mogłabym robić w życiu coś o wiele lukratywniejszego i bardziej pasjonującego, jednak jednocześnie jestem w stanie wymienić dziesięć innych zawodów, które moim zdaniem są dużo gorsze od stanowiska asystenckiego, asystentka dyrektora Zielona Góra.

Na pewno moim ulubionym aspektem pracy asystentki jest to, że mam możliwość poznania wielu ciekawych osób, nie tylko z Polski, ale i z zagranicy. Bardzo często rozmawiam przez telefon z niemieckimi inwestorami lub klientami, od czasu do czasu zdarzają się także interesanci z Czech, Słowacji czy Wielkiej Brytanii. Z drugiej strony, zdecydowanie najmniej ulubionym elementem pracy asystentki są chwile, w których mój przełożony jest wyraźnie niezadowolony i to ja jestem bezpośrednim celem wszelkich ataków, chociaż wina nie leży po mojej stronie.

Informacje

26Stanowisko asystenta dyrektora, często tożsame ze stanowiskiem asystenta prezesa lub zarządu, jest stanowiskiem coraz częściej spotykanym w warszawskich firmach o różnym profilu działania i różnym zasięgu. Każda licząca się firma ma w swoim składzie kogoś, kto bezpośrednio współpracuje z pracownikami najwyższego szczebla i umiejętnie koordynuje działania firmy. Asystent dyrektora Rzeszów jest stanowiskiem pokrewnym asystentowi, recepcjoniście, sekretarce czy pracownikowi biurowemu, jednak jednocześnie jest posadą dużo bardziej odpowiedzialną od wymienionych. Asystent dyrektora to ktoś kto w imieniu kadry zarządzającej czuwa nad funkcjonowaniem firmy.

Stanowisko asystenta dyrektora można znaleźć we wszelkiego rodzaju firmach, niezależnie od rodzaju działalności przez nie prowadzonych. W zależności od organizacji pracy w firmie, asystent dyrektora oprócz zadań czysto administracyjnych może również realizować zadania z zakresu działania innego działu.

Rynek pracy dla asystentów jest bardzo szeroki. Na stanowiskach związanych z działalnością biur zarządu, kierownictwa i dyrektorów, wynagrodzenia są dość wysokie i zależą od wielkości firmy i doświadczenia pracownika. Najlepsi asystenci mogą zarabiać nawet 5 tysięcy złotych miesięcznie.

Szukam asystenta

Obecnie poszukuję osoby, która nadawałaby się na stanowisko mojego asystenta. Nie mam konkretnych wymagań co do płci – moim asystentem może zostać zarówno mężczyzna jak i kobieta, jednak musi się cechować odpowiednim wykształceniem i cechami charakteru przydającymi się w pracy asystenckiej. Zatrudnienie na tym stanowisku wcale nie należy do najłatwiejszych, bo mój asystent musi być na każde moje zawołanie, czasem także po godzinach pracy. Asystent dyrektora Tarnów to osoba odpowiedzialna i bardzo zaradna, potrafiąca wiele załatwić na własną rękę, bez konieczności pytania mnie o wszystko.

25Do tej pory w rozmowach kwalifikacyjnych przesłuchałem blisko dziesięć osób i żadna z nich mi nie odpowiedziała. Nie wiem czego kandydaci spodziewają się po mojej osobie, ale czasem wydaje mi się, że myślą, że jako dyrektor poszukuję głupiutkich służących od parzenia kawy, a nie kogoś, z kim mógłbym efektywnie i wydajnie pracować. Chcę, by mój asystent nie bał się wyrażać własnych opinii i być obiektywnym co do podejmowanych przeze mnie działań. Oczywiście osoba zatrudniona na tym stanowisku nie może podkopywać mojego autorytetu w oczach innych, ale może w prywatnych rozmowach zwrócić mi uwagę na ten czy tamten błąd. Nie potrzebuję kogoś, kto cały czas będzie się ze mną zgadzał, a pracownika, który otworzy mi oczy na nowe pomysły i problemy. Czy tak trudno znaleźć kogoś, kto będzie potrafił myśleć samodzielnie? Po dotychczasowych rozmowach stwierdzam, że chyba faktycznie trudno.

Problemowy dyrektor

Znam wiele niecenzuralnych słów, które z wielkim powodzeniem mógłbym użyć w stosunku do dyrektora, którego asystentem jestem od blisko roku, jednak nie wypada mi mówić źle o moim pracodawcy i bezpośrednim przełożonym. Chyba każdy aktywny zawodowo Polak trafił kiedyś w swoim życiu na osobę, którą uważał za nieodpowiedniego pracownika na danym stanowisku pracy i wielkiego gbura (delikatnie rzecz ujmując). Co więcej, jestem przekonany, że takich niemiłych osób spotkaliśmy na swej drodze o wiele więcej tyle tylko, że nie z każdym mieliśmy bardzo dużo do czynienia.

24Z moim dyrektorem najchętniej bym się szybko i skutecznie pożegnał, jednak w obliczu takiej sytuacji na rynku pracy, jaka obecnie panuje wśród wszystkich przedstawicieli branży administracyjnej, lepszą opcją jest dla mnie ciche trwanie w beznadziejnej sytuacji i cieszenie się z tego, że w przeciwieństwie do moich licznych znajomych ja mam pracę i do tego pracę bardzo dobrze płatną. Co z tego, że przez osiem godzin dziennie muszę się użerać ze złem w czystej postaci.

Gdyby tylko na moim horyzoncie pojawiła się jakakolwiek możliwość zmiany miejsca zatrudnienia, natychmiast bym z niej skorzystał. Niestety wśród swoich znajomych nie mam nikogo, kto mógłby mi załatwić pracę asystenta, a poszukiwanie pracy z poziomu zwykłego kandydata jest zbyt problematyczne i długotrwałe. Nie pozostaje mi nic innego, jak pomęczyć się jeszcze parę miesięcy z moim dyrektorem, asystent dyrektora Wrocław.

Poniedziałki do wyrzucenia

Zazwyczaj jestem osobą bardzo zorganizowaną, pracowitą i obowiązkową. Zazwyczaj, czyli przez cztery dni w tygodniu na pięć, co stanowi 80% czasu pracy. Niestety, poniedziałki należałoby wyrzucić z mojego kalendarza, bo na początku tygodnia zachowuję się nie tak, jak przystało na odpowiedzialną asystentkę dyrektora. Co tydzień w piątek obiecuję sobie, że tym razem na weekendzie nie pójdę na żadną imprezę czy spotkanie ze znajomymi i nie będę umierała przez całą niedzielę i cały poniedziałek. Tym razem weekend spędzę w domu lub pojadę w odwiedziny do rodziców, którzy mieszkają w miasteczku oddalonym o 80 km od Legnicy.

23Niestety, piątkowe postanowienia są zazwyczaj aktualne zaledwie do godziny 18.00, kiedy to dostaję telefon od najlepszej przyjaciółki z informacją, że tym razem imprezujemy tu i tu, a później idziemy tam i tam. Nawet gdy próbuję się wykręcić złym samopoczuciem lub innymi zobowiązaniami, to Olga i tak potrafi mnie przekabacić na swoje. Umawiam się z nią na zaledwie piętnaście minut na mieście, a i tak zawsze ląduję u kogoś na domówce.

Piątkowe imprezy nie byłyby takie złe, gdyby nie powtarzały się jeszcze w soboty i w niedzielę do południa. W ostatni dzień weekendu jestem już zazwyczaj tak zmęczona i skacowana, że jedyne o czym myślę, to długi i bardzo odprężający sen. W poniedziałek zawsze wstaję godzinę wcześniej niż w każdy inny dzień tygodnia bo wiem, że potrzebuję dwa razy więcej czasu na przygotowanie się do pracy, asystentka dyrektora Legnica.

Mężczyzna na asystenta

W naszej katowickiej firmie niedawno została rozpowszechniona informacja o tym, że nasz dyrektor organizuje rekrutację wewnętrzną na stanowisko swojego asystenta lub asystentki. Zdziwiłem się, że dyrektor nie szuka kogoś z zewnątrz, a chce awansować pracownika już zatrudnionego w swojej firmie, jednak wyczuwając możliwość szybkiego awansu zawodowego zgłosiłem swoją kandydaturę na stanowisko asystenta, asystent dyrektora Katowice.

22Mimo, że zostałem zaproszony na pierwszy etap rozmów kwalifikacyjnych to zdziwiłbym się gdybym ja, albo jakikolwiek inny mężczyzna został zatrudniony jako asystent. Nasz dyrektor zawsze był znany z upodobania do pięknych kobiet, dlatego wątpię, by tym razem miało być inaczej. Jak znam życie, na stanowisko asystentki zostanie zatrudniona jedna z pracownic działu obsługi klienta – tam pracują naprawdę ładne, sympatyczne i bardzo ogarnięte dziewczyny.

Moja rozmowa kwalifikacyjna na stanowisko asystenta jest zaplanowana na jutro na 14.00. Nie przygotowuję się do niej w żaden specjalny sposób, bo stwierdziłem, że nie ma sensu walczyć o przegraną sprawę. Pójdę, postaram się zaprezentować jak najlepiej i wyjdę z Sali. Przynajmniej nie będę mógł sobie zarzucić, że nie próbowałem. Stanowiska asystenckie nie należą do najbardziej męskich stanowisk, dlatego gdy nie uda mi się wygrać rekrutacji nie będę zbytnio płakał.