Archiwum: Marzec 2014

Rozstanie

21Dzisiaj rano poinformowałam swojego szefa, że mam zamiar odejść z pracy. Przekazanie tej informacji było ciężkie zarówno dla mnie, jak i dla dyrektora mojej firmy, dla którego przez pięć lat pełniłam funkcję asystentki, asystentka dyrektora Bielsko-Biała. Gdybym tylko mogła chętnie zostałabym w firmie do emerytury, jednak mój mąż dostał ciekawą propozycję pracy w województwie podkarpackim i w najbliższym czasie wyprowadzamy się z Bielska. Nie pozostaje mi nic innego jak zakończyć wszelkie sprawy, jakie jeszcze trzymają mnie w tym mieście i na jakiś czas pożegnać się ze Śląskiem. Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się wrócić w rodzinne strony.

Dyrektor był bardzo zaskoczony informacją, jaką rano mu przekazałam. Jeszcze tydzień temu planowaliśmy wspólną politykę na dalszy rozwój firmy, a tu nagle ja odchodzę z pracy. Mimo szoku, jaki wywołało w nim moje odejście z posady, szef był bardzo wyrozumiały i serdecznie, aczkolwiek ze smutkiem w oczach, pożegnał mnie i życzył szczęścia w poszukiwaniu pracy w nowym miejscu. Zaznaczył, że w razie jakichkolwiek próśb czy referencji, bez oporów mam się z nim kontaktować i prosić o pomoc. Szkoda mi odchodzić z takiego wspaniałego stanowiska pracy, jednak życie jest pełne trudnych i nierzadko bolesnych wyborów. Mam nadzieję, że w Rzeszowie dość szybko uda mi się znaleźć pracę i będzie równie ciekawa jak ta tutejsza. Nie chciałabym zbyt długo rozpamiętywać tęsknić do obecnej firmy.

Walki o łazienkę

Podejrzewam, że gdyby mój narzeczony wiedział wcześniej ile czasu zajmuje mi codzienne przygotowanie się do pracy na pewno dwa razy rozważyłby czy oświadczać mi się już po sześciu miesiącach znajomości czy poczekać jeszcze z tą deklaracją miłości. Wyszło jak wyszło i po półrocznej znajomości, na widok pięknego pierścionka zaręczynowego odpowiedziałam magiczne „tak”, po czym postanowiliśmy zamieszkać razem i sprawdzić czy jesteśmy w stanie ze sobą współegzystować.

20Wspólne życie wychodzi nam całkiem nieźle, z tym tylko, że codziennie rano toczymy zacięte walki o łazienkę i dostęp do niej. Jako asystentka dyrektora Częstochowa muszę w swojej pracy wyglądać perfekcyjnie i na przygotowanie się do całego dnia wykonywania obowiązków potrzebuję dość dużo czasu. Podobnie mój narzeczony, który jest ekonomistą, musi w swojej pracy wyglądać elegancko i schludnie. Każde z nas potrzebuje dla siebie sporo czasu w łazience i póki co żadne nie chce ustąpić. Poranki upływają nam więc na ciągłych przepychankach i przeganianiu się z miejsca na miejsce.

Najlepszą opcją byłby wynajem innego, większego mieszkania, w którym byłyby dwie łazienki. Duży, ułatwieniem byłoby przynajmniej, gdyby oprócz łazienki było osobne pomieszczenie na WC. W większości takich pomieszczeń znajduje się umywalka, którą mój narzeczony mógłby wykorzystywać do golenia. Nasze wspólne mieszkanie to prawdziwa szkoła życia, która sprawdzi czy damy radę we wspólnym życiu po ślubie.

Radosne informacje

Wczoraj moja siostra obudziła mnie z samego rana by przekazać mi radosną nowinę o tym, że w końcu udało jej się otrzymać propozycję pracy jako asystentka dyrektora! Na początku byłam strasznie zła gdy zobaczyłam na ekranie komórki numer mojej ukochanej siostrzyczki dzwoniącej do mnie o 7.15, jednak gdy po niemiłym odebraniu telefonu dowiedziałam się jaka jest przyczyna tak wczesnego kontaktu, złość przeszła mi momentalnie, natychmiast się obudziłam i zarządziłam walne spotkanie na mieście. Chciałam się dowiedzieć jak to się stało, że mojej młodszej siostrze tak szybko udało się znaleźć pracę!

19Zebrałam się w wielkim pośpiechu, zrobiłam lekki make up i bez śniadania ruszyłam na miasto. Umówiłam się z siostrą w naszej ulubionej kawiarence w centrum miasta i wiedziałam, że gdy tylko tam dotrę to od razu zamówię pyszną kawę i jakąś wielką i bardzo dobrą drożdżówkę na śniadanie. Wczoraj było wielkie święto, święto mojej już-nie-bezrobotnej siostry, które należało jakoś uczcić, a słodycze od samego rana wydawały się na to najlepszym sposobem.

Siostra wpadła do kawiarni w dwie minuty po tym, jak zdążyłam zamówić dla nas po kawie i wielkim ciastku z wiśniami. Na jej widok coś ścisnęło mnie w środku i łzy zaczęły toczyć się po moich policzkach. Moja maleńka siostra, która jeszcze niedawno denerwowała się maturą teraz będzie miała prawdziwą pracę, asystentka dyrektora Kalisz. Jestem z nie bardzo dumna, a jednocześnie obawiam się czy sobie poradzi i czy nikt nie zrobi jej w tej firmie krzywdy. Lepiej żeby nie próbowali, bo wtedy będą mieć ze mną do czynienia!

Prezent urodzinowy

Wielkimi krokami zbliża się drugi etap rekrutacji na stanowisko asystentki dyrektora w Rudzie Śląskiej, na który zostałam zaproszona jako jedna z trzech osób. Nigdy wcześniej nie udało mi się dostać tak wysoko w procesie rekrutacyjnym i dlatego bardzo się tym wszystkim przejmuję. Mimo, że do finałowej rozmowy zostały jeszcze trzy dni, to ja już nie mogę spać w nocy, bo cały czas przejmuję się jak to będzie i czy uda mi się zrobić dobre wrażenie na komisji rekrutacyjnej. Nie chciałabym zostać wyeliminowana na tak wysokim etapie, dlatego wszelkimi możliwymi sposobami muszę sobie zapewnić wygraną.

17Każdej bezsennej nocy analizuję możliwe pytania zadawane mi podczas spotkania z komisją rekrutacyjną i tworzę możliwe scenariusze, w których mogłabym wziąć udział. Staram się być przygotowaną na wszelką ewentualność, by nie dać się wyprowadzić z równowagi i pokazać pracodawcy, że byłabym świetną asystentką, asystentka dyrektora Ruda Śląska.

W dzień, na który została zaplanowana rozmowa kwalifikacyjna przypadają moje dwudzieste trzecie urodziny, a otrzymanie pracy asystentki byłoby dla mnie prezentem idealnym. Cały czas waham się czy powiedzieć komisji o tym, że mam tego dnia urodziny czy lepiej przemilczeć ten fakt i czekać, aż sami to wywnioskują z mojego życiorysu. Nie mogę przecież liczyć na to, że zaproponują mi pracę tylko dlatego, że akurat tego dnia będę miała urodziny.

Zła decyzja

16Cały czas zastanawiam się czy decyzja o odejściu z posady asystentki dyrektora była tą najwłaściwszą. Długo zastanawiałam się czy dać swojej pracy jeszcze jedną szasnę czy na dobre pożegnać się z niesympatycznym dyrektorem i w końcu wygrała ta druga opcja, asystentka dyrektora Toruń. Teraz, po dwóch miesiącach bezrobocia i żadnych perspektyw na nowe zatrudnienie powoli dociera do mnie, że może nie powinnam była unosić się honorem i odchodzić z pracy, a spróbować jakoś wszystko załagodzić i przełknąć. Byłam dumna i myślałam, że po odejściu z firmy każdy pracodawca przyjmie mnie z otwartymi ramionami dzięki dużemu doświadczeniu zawodowemu, jednak jak się okazało, sytuacja na rynku pracy dla asystentek wcale nie jest taka najlepsza.

Jeśli ktoś przepracował sporo czasu na stanowisku asystenta dyrektora to wie, że powrót na niższe stanowisko asystenckie jest trudny i bolesny. Wszystko dlatego, że pracując jako asystent zarządu pracownik zdążył się przyzwyczaić do wysokiej pozycji w firmie, odpowiedzialności i do wysokich zarobków. Każde inne stanowisko asystenckie będzie gorsze od poprzedniego. Jedynie ponowne dostanie się na stanowisko asystenta dyrektora może usatysfakcjonować poszukującego pracy asystenta.

Jak rozumiecie, ja również poszukuję pracy asystentki zarządu lub asystentki dyrektora z póki co miernym skutkiem. Byłam na paru rozmowach kwalifikacyjnych, jednak za każdym razem zostałam odesłana z kwitkiem. Jeden pracodawca powiedział mi nawet, że na stanowisko asystentki jestem za stara, bo dobijam do trzydziestki. Asystentkami mogą zostać osoby przed dwudziestym piątym rokiem życia.

Nowe i stare

Niedawno dyrektor naszej firmy zwolnił dotychczasową asystentkę i zatrudnił na jej miejsce nową pracownicę. Nie wiem o co poszło i dlaczego pani Iza tak nagle straciła posadę, ale szkoda mi tej ciepłej i sympatycznej osoby, z którą nie raz miałam do czynienia. Osobiście uważam, że pani Iza była świetną asystentką dyrektora, jednak moja opinia jest opinią postronną i nie pochodzi od osoby najważniejszej, czyli od samego dyrektora. Dla nas, pracowników firmy pani Iza zawsze była wzorem pracownika idealnego, ale może dyrektorowi nie do końca odpowiadał jej system pracy.

15Na miejscu pani Izy pojawiła się pani Wioleta, na oko jakieś piętnaście lat młodsza od swojej poprzedniczki. Pani Iza była dojrzałą kobietą po trzydziestce, która w swoim życiu przeszła i doświadczyła niemało. Jej mądrość życiowa wzięła się z wielu problemów, z jakimi musiała sobie radzić sama. Nowa asystentka w niczym nie przypomina tej dawnej, zwłaszcza w sposobie zachowania i fachowości. Wiola-Lola, jak ją nazwał jeden z naszych kolegów, jest głupiutkim dziewczątkiem, który nie wie co robić ani jak zachowywać się na stanowisku asystentki. Po miesiącu pracy w biurze powinna już orientować się w sprawach firmy i wiedzieć gdzie co jest, jednak nadal wszystko u niej odbywa się w sposób świadczący o pierwszym dniu pracy w nowym miejscu. Pani Wioleta jest zaprzeczeniem tego, kim powinna być dobra asystentka. Dyrektorowi to chyba nie przeszkadza, asystentka dyrektora Sosnowiec. Co z tego, że firma coraz gorzej funkcjonuje, jak ma za asystentkę piękną i długonogą Wioletę?

Przed rozmową

Przyznam, że trochę szkoda mi dziewczyn, które razem ze mną siedzą w poczekalni i stresują się przed rozmową kwalifikacyjną na stanowisko asystentki dyrektora. Bardzo chciałabym im wszystkim powiedzieć, że mogą przestać się denerwować, bo tak czy siak to ja zostanę zatrudniona na to stanowisko, jednak pracodawca zastrzegł, że muszę zachować wszelkie możliwe pozory. Nie mogę dać po sobie poznać, że wiem więcej od innych, dlatego siedzę cicho i się nie odzywam. Podobnie robi z resztą reszta dziewcząt.

14Pracę asystentki, asystentka dyrektora Szczecin, załatwił mi mój wujek, który jest dobrym kolegą właściciela firmy. Dowiedział się, że będą poszukiwali kogoś na stanowisko asystenckie i od razu pomyślał o mnie. Dobry z niego chrzestny.

Na rozmowę ubrałam się tak, jak powinnam, czyli bardzo elegancko. Nawet wyglądem chcę się stapiać z tłumem i nie wyróżniać niczym szczególnym. Staram się udawać, że się denerwuję czekającą mnie rozmową kwalifikacyjną, jednak nie wiem czy dobrze mi to wychodzi. Nie mam czym się stresować, bo ta rozmowa to tylko formalność, a cały proces rekrutacyjny został zorganizowany jedynie po to, by móc sporządzić odpowiednie notatki i raporty wpinane do akt firmy. Tak naprawdę moje CV leży już bezpiecznie zamknięte w moim nowym biurku w sekretariacie, gdzie za tydzień rozpocznę swoją pierwszą pracę. Ciekawe czy uda mi się dość szybko wbić w zawodowe obowiązki i czy szef będzie zadowolony z mojej pracy. Nie chciałabym dać plamy.

Na odpowiednim miejscu

Na stanowisku asystentki dyrektora czuję się jak ryba w wodzie. Zawsze wiedziałam, że mam ogromny talent do organizacji rzeczy, które z pozoru wydają się nie do zorganizowania, dlatego moja praca pozwala się w 100% spełniać zawodowo. Nie wiem co bym zrobiła, gdyby dwa lata temu nie nadarzyła się okazja na podjęcie tej pracy – pewnie pracowałabym w jakimś spożywczaku na kasie i marzyła o cudownych warunkach pracy w biurze.

13Nie rozumiem osób, które narzekają na nudę w zawodzie asystenta. W moim mniemaniu ta praca jest idealnie skomponowana z kilku różnych elementów, które łączą się ze sobą w jedną spójną całość, a jednocześnie cały czas pozostają odrębne. Obowiązki na stanowisku asystentki dyrektora są różnorodne, dzięki czemu nie mam możliwości znudzić się danym zadaniem. Oczywiście, są zadania, które lubię bardziej od innych, jednak żaden obowiązek nie jest jakiś okropny. Odbieranie korespondencji i odpowiadanie na wszystkie wiadomości nie należy do najciekawszych zadań, jednak nie można go nazwać trudnym czy bardzo obciążającym. Jest monotonny i to wszystko.

Uważam, że jestem bardzo dobrym pracownikiem i dobrze radzę sobie w biurze. Mój dyrektor ma chyba podobne zdanie o mojej pracy, asystentka dyrektora Zabrze, bo dwa tygodnie temu zaproponował mi dość sporą podwyżkę. Może się boi, że zechcę uciec z jego firmy do jakiegoś innego pracodawcy, dlatego kusi mnie wyższymi zarobkami. Mój szef może być spokojny – w najbliższym czasie nigdzie się nie wybieram. Zwłaszcza do konkurencji.

Pomóc szwagierce

Dwa tygodnie temu razem z mężem odwiedziliśmy naszą bliską rodzinę w Poznaniu. Korzystając ze sposobności, wzięliśmy sobie po jednym dniu wolnym i przedłużyliśmy weekend o piątek. Taki zabieg był dość niezbędny, ponieważ w akurat ten piątek siostra mojego męża miała rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko asystentki dyrektora i razem z mężem mieliśmy się zająć jej rocznym dzieckiem. Ania nie miała z kim zostawić swojego urwisa, dlatego z pomocą przyszli ciocia i wujek.

11W piątek od rana każdy chodził lekko podenerwowany i przejęty. Ania, od czasu urodzenia syna nie może znaleźć zatrudnienia, choć szukała już w wielu różnych firmach i na wielu stanowiskach pracy. Z wykształcenia jest filologiem języka polskiego, jednak w tym zawodzie o pracę jest szczególnie trudno. Rozmowa kwalifikacyjna na stanowisko asystentki była piątą rozmową w ciągu ostatniego miesiąca. Wszyscy liczyli, że tym razem w końcu się uda.

Niestety, tuż po powrocie z rozmowy i przekroczeniu progu swojego mieszkania Ania zaniosła się rozdzierającym płaczem i powiedziała, że w życiu nie była na tak nieprzyjemnej rozmowie kwalifikacyjnej. Członkowie komisji powiedzieli jej, że ma za wysokie kwalifikacje na stanowisko asystentki, a przede wszystkim jest za stara, asystent dyrektora Poznań. Skoro mieli jej tylko tyle do powiedzenia, to w jakim celu zapraszali ją na rozmowę kwalifikacyjną i przysparzali przedrekrutacyjnych stresów? Niektórzy ludzie są naprawdę bez serca!

Własne auto

Po dwóch latach pracy w oparciu o umowę o pracę na czas określony w końcu doczekałam się umowy na czas nieokreślony, którą postanowiłam natychmiastowo wykorzystać. Wiadomo, że taka umowa stwarza bardzo wiele możliwości, zwłaszcza finansowych i kredytowych i ja z tych możliwości chciałam skorzystać. Od pewnego czasu marzył mi się nowy samochód, taki prosto z salonu, więc po podpisaniu nowej umowy o pracę natychmiast udałam się do salonu samochodowego, by obejrzeć modele, które najbardziej przypadły mi do gustu. Zakup nowego samochodu to nie byle co – trzeba się liczyć z dość dużymi ratami, jeśli chcemy kredyt spłacić jak najszybciej, a ja nie mam zamiaru być pod kreską dłużej niż potrzeba. Po samochodzie na pewno przyjdzie czas na własne mieszkanie, dlatego muszę jak najszybciej pozbyć się kredytu. Rodzice obiecali, że dołożą mi dziesięć tysięcy na wymarzone auto, dlatego będę mogła wziąć nieco mniejszy kredyt.

10Wybrałam dla siebie Forda Fiestę w pięknym malinowym kolorze – w sam raz dla takiej pozytywnej kobiety jak ja! Za nowe auto zapłacę około 50 tysięcy złotych, jednak moim zdaniem jest wart swojej ceny. W końcu jako asystentka dyrektora Gliwice muszę mieć się czym poruszać po mieście, a to „coś” powinno prezentować się adekwatnie do posiadanej przeze mnie posady.

Moje auto będzie do odbioru za niespełna dwa tygodnie. Nie mogę się doczekać kiedy zasiądę za kółkiem mojej maliny!