Jeszcze niedawno byłem przekonany, że jako asystent dyrektora sprawdzam się wręcz wspaniale. Nigdy nikt nie powiedział złego słowa o sposobie wykonywania przeze mnie obowiązków zawodowych. Mój przełożony, pan dyrektor, wydawał się być zadowolony, że jego prawą ręką jest mężczyzna. Niby przyjęło się, że na stanowiskach asystenckich królują kobiety, jednak u nas w firmie asystentem zostałem ja.

w44Starałem się być najlepszą prawą ręką z możliwych, asystent dyrektora Mielec. Dla swojego przełożonego byłem w stanie zrobić niemal wszystko, nawet wstać w środku nocy i odebrać go z jakiejś imprezy, co też raz miało miejsce. Ku mojemu zdziwieniu, moje poświęcenie pracy i dyrektorowi nie zostało jednak docenione, bo po trzech miesiącach okresu próbnego pożegnałem się z firmą.

Jako oficjalną przyczynę zwolnienia podano niewywiązywanie się ze służbowych obowiązków, choć muszę przyznać, że nie do końca rozumiem dlaczego tak napisano. Przecież ja robiłem wszystko to, co mi kazano, a nawet więcej. Jeśli nagrodą za poświęcenie się pracy ma być utrata stanowiska to ja dziękuję za takie poświęcanie się i na pewno już nigdy nie zaangażuję się tak bardzo w żadną pracę. Zraziłem się bardzo i nie wiem czy kiedykolwiek na nowo odbuduję swoje zaufanie do pracodawców.