Latest Posts

Plan do zrealizowania

8

Pracując przez sześć lat na stanowisku asystenta dyrektora w pewnej białostockiej firmie doczekałem się tak mocnego ugruntowania swojej pozycji w firmie, że obecnie mój szef nie wyobraża sobie podjęcia ani jednej decyzji bez porozumienia ze mną. Czasem wydaje mi się, że losy firmy leżą w moich rękach i to ja jestem odpowiedzialny za jej rozwój i przyszłość w polskiej gospodarce. To moja zasługa, że tak bardzo uzależniłem swojego pracodawcę od swojej pomocy. Przez sześć lat pracy nie raz udowodniłem, że świetnie znam się na interesach i mam niecodzienne pomysły, dlatego warto słuchać tego, co mam do powiedzenia. Rok przed rozpoczęciem pracy na stanowisku asystenta poszedłem na studia zaoczne na kierunek zarządzania i marketingu, który dwa lata temu skończyłem. Wydaje się więc, że praca asystenta jest dla mnie zwykłą degradacją, jednak ja mam swój plan, który konsekwentnie realizuję i który niedługo wejdzie w ostatnią fazę.

Uważam, że plan uzależnienia od siebie dyrektora powiódł się w 100%. Obecnie szef całkowicie polega na moim zdaniu i nie ma sytuacji, w której nie pytałby się mnie o zdanie. Mam nadzieję, że jest już na takim etapie, na którym nie wyobraża sobie beze mnie swojego życia. Testowanie uzależnienia pracodawcy od mojej osoby rozpocząłem jakiś czas temu, gdy poprosiłem o sporą podwyżkę. Dyrektor, obawiając się, że w przypadku odmowy podwyżki odejdę z jego firmy dał mi tyle, o ile poprosiłem, czyli znacznie więcej niż zarabiają inni asystenci, asystent dyrektora Białystok. W najbliższym czasie mam zamiar powiedzieć szefowi, że chcę dostać stanowisko jego zastępcy. Jeśli go nie dostanę  – odejdę. Czas, bym awansował na kogoś więcej niż zwykły asystent. Przecież i tak już praktycznie rządzę firmą – zmiana stanowiska tego nie zmieni.

Za pierwszym razem!

Nigdy nie sądziłam, że już za pierwszym podejściem do poszukiwania pracy i procesów rekrutacyjnych uda mi się znaleźć pracodawcę, który wybierze mnie spośród wielu innych kandydatów i zaproponuje posadę asystentki dyrektora! Podejrzewam, że należę do jakiejś jednoprocentowej mniejszości pracowników, którym udało się otrzymać pracę po pierwszym procesie rekrutacyjnym. Znakomita większość osób pragnących znaleźć zatrudnienie walczy o posadę przez kilka, a nawet kilkanaście miesięcy, a ja tylko poszłam, porozmawiałam i już miałam stanowisko asystentki. Nie zdążyłam się nawet przyzwyczaić do faktu, że jestem bezrobotna i szukam pracy, a już musiałam zmieniać swój status na „zatrudniona”.

6Wydaje mi się, że dużym atutem w moim procesie rekrutacyjnym było to, że w trakcie studiów pracowałam trochę jako pomoc w sekretariacie uczelnianym i nauczyłam się wtedy wielu przydatnych rzeczy. Za swoją pracę nie dostawałam żadnego wynagrodzenia, ale przynajmniej udało mi się zdobyć jakieś doświadczenie. Dodatkowo, w razie problemów ze studiami zawsze na bieżąco czuwałam nad swoimi sprawami i trzymałam rękę na pulsie. Dzięki pracy w sekretariacie znałam wielu wykładowców, co również przekładało się na moje dobre oceny.

Teraz, w zawodzie asystentki dyrektora, asystent dyrektora Lublin, będę miała możliwość sprawdzić, czy umiejętności zdobyte w sekretariacie okażą się przydatne w zarządzaniu biurem i firmą. Mam nadzieję, że dość szybko uda mi się wbić w zawodowy kierat i będę dobrym pracownikiem.

Pesymistyczne nastroje

5Stoimy u progu ciemnej, ponurej i bardzo zimnej jesieni, która jest jedynie wstępem do jeszcze zimniejszej i moim zdaniem o wiele bardziej negatywnej zimy. Nie cierpię okresu od końca października do końca marca, przez te pięć miesięcy zawsze mój nastrój jest bardzo zły i nic nie jest w stanie go poprawić. Jednym jaśniejszym elementem są oczywiście Święta, które kończą się zbyt szybko, a z nimi ucieka mój dobry nastrój. Sylwester to dla mnie oznaka na nadejście nowego roku – roku, w którym będę rok starsza, wcale nie mądrzejsza i znając życie nic w nim nie osiągnę. Nadal będę pracowała jako asystentka dyrektora i cieszyła się, że przynajmniej mam pracę, asystentka dyrektora Elbląg. Kiedyś chciałam być asystentką stomatologiczną, jednak już dawno przestałam marzyć o jakichkolwiek zmianach. Nikt nie przyjmie na asystentkę stomatologiczną trzydziestoletniej kobiety, która przez ostatnie osiem lat zajmowała się biurem i sprawami firmy. W stomatologii potrzeba czegoś więcej od znajomości języka angielskiego i podstaw księgowości.

Już nie mogę się doczekać, kiedy znów przyjdzie wiosna i mój nastrój się poprawi. Teraz, czekając na pięciomiesięczny okres depresji związanej z brzydką pogodą już zawczasu pogrążam się w apatii i godzę z nieuniknionym losem. Chciałabym zamknąć się w swojej sypialni i na 150 dni pogrążyć w zimowym śnie. Nie jestem jednak niedźwiedziem, a kobietą, która musi zarobić na swoje utrzymanie.

Stereotypowe podejście

Nie jestem w stanie policzyć z iloma dziwnymi reakcjami spotkałem się opowiadając o swojej pracy i jej warunkach, niemniej jestem pewien, że te mało pozytywne reakcje znacznie przewyższają te sympatyczne. Wydaje mi się, że ich stosunek rozkłada się mniej więcej jak dwa do jednego, chociaż głowy nie dałbym sobie za to uciąć. Może jest po prostu tak, że człowiek z natury lepiej zapamiętuje wydarzenia negatywne, a te pozytywne łatwo wylatują mu z pamięci. W moim umyśle 80% wspomnień związanych z reakcjami ludzi na mój zawód to właśnie nieprzyjemne przebłyski określonych sytuacji.

4Na tym etapie pewnie zastanawiacie się czym się zajmuję, skoro moje zajęcie budzi aż tyle różnych emocji. Pewnie wydaje się Wam, że posiadam jakiś dziwny, oryginalny lub nieco obrzydliwy zawód, jednak prawda jest taka, że jestem zwykłym asystentem dyrektora, asystent dyrektora Kielce, a wszelkie sytuacje związane z tym zawodem wynikają z faktu, że mimo szeroko pojętego uprawnienia nadal króluje przekonanie, że asystentem dyrektora powinna być kobieta, a nie facet.

Niektórzy nowo poznani znajomi ze śmiechem w głosie pytają mnie czy muszę chodzić w spódniczce i serwować szefowi kawę. Ci najgorsi otwarcie pytają kim jest mój szef i czy nie ma czasem zapędów homoseksualnych. Nie rozumieją, że w dzisiejszych czasach coraz częściej na stanowiskach asystenckich znaleźć można mężczyzn. Stereotyp ładnej sekretarki w kusej spódniczce już dawno pożegnał się z tym światem. Czas otworzyć się na zmiany!

Kolejny kurs

3Mój pracodawca stwierdził niedawno, że język angielski i niemiecki, jakimi bardzo płynnie posługuję się w swojej pracy asystentki dyrektora to za mało jak na tak dużą i prężnie rozwijającą się bytomską firmę. Dyrektor zaproponował, bym na koszt firmy podjęła się nauki kolejnego języka obcego, najlepiej japońskiego albo chińskiego. Ten pomysł od razu mi się nie spodobał, bo w pracy ani razu nie miałam kontaktu z klientami japońskimi czy chińskimi, dlatego moim zdaniem kształcenie się z tych języków nie ma większego sensu. Jeśli już muszę iść na kolejny kurs to wybrałabym francuski albo hiszpański – z tymi językami przynajmniej mam szasnę się zetknąć w swojej pracy. Nauka japońskiego i chińskiego nie dość, że zajmie mi bardzo dużo czasu, to nie przyniesie tak dobrych efektów, jakie mogłabym osiągnąć w przypadku jakiegoś języka romańskiego.

Jutro mam zamiar porozmawiać z dyrektorem czy nauka języków wschodu naprawdę jest taka konieczna, asystentka dyrektora Bytom. Mam nadzieję, że uda mi się przemówić do rozumu szefowi i wytłumaczyć, że mój pomysł jest lepszy niż jego. Do tej pory zawsze polegał na moim zdaniu i brał je sobie pod uwagę, dlatego tym razem powinno być tak samo. Już nawet zorientowałam się w cenach różnych kursów i kursy z języków romańskich są dużo tańsze niż kursy z japońskiego. Myślę, że czynnik ekonomiczny może mieć duży wpływ na decyzję dyrektora i w końcu wyjdzie na moje.

Wielki sprawdzian

Jutro z rana rozpocznie się wielki sprawdzian moich umiejętności organizatorskich i przydatności na stanowisku asystentki dyrektora. Sprawdzianem tym będzie rozpoczęcie szkolenia, które wraz ze swoim szefem zorganizowałam poza granicami naszej firmy, a nawet poza granicami naszego miasta. Szkolenie będzie dotyczyło implementacji nowego programu wsparcia rodzin z problemami, który przybył do nas aż zza Oceanu Atlantyckiego. Jako pierwsza organizacja w Polsce, nasza instytucja zajęła się przystosowaniem programu do polskich warunków i jego wcieleniem w życie.

2Na szkolenie odnoście nowego programu zaprosiliśmy przedstawicieli innych organizacji i grup wsparcia znajdujących się na terenie Gdyni. Jako asystentka dyrektora, asystent dyrektora Gdynia, musiałam wziąć na siebie bardzo dużą odpowiedzialność organizacji trzydniowego szkolenia. Jutro rano wyjeżdżamy dużym autobusem spod siedziby naszej firmy i kierujemy się do urokliwego pensjonatu położonego 50 km od Trójmiasta. Pensjonat został przygotowany do celów biznesowych, dlatego mieści się w nim duża sala wykładowa i parę innych, mniejszych sal pełniących funkcje biura.

Oprócz organizacji transportu, zakwaterowania i wyżywienia, musiałam również wziąć na siebie odpowiedzialność za cały program szkolenia. Razem z dyrektorem przygotowałam dokładnie wszelkie punkty spotkania, zapewniłam wykładowców i tłumaczy języka angielskiego. Mam nadzieję, że wszystko się uda, bo jeśli tak się stanie, to na pewno dostanę jakąś niezłą premię.