Latest Posts

Prezent urodzinowy

Wielkimi krokami zbliża się drugi etap rekrutacji na stanowisko asystentki dyrektora w Rudzie Śląskiej, na który zostałam zaproszona jako jedna z trzech osób. Nigdy wcześniej nie udało mi się dostać tak wysoko w procesie rekrutacyjnym i dlatego bardzo się tym wszystkim przejmuję. Mimo, że do finałowej rozmowy zostały jeszcze trzy dni, to ja już nie mogę spać w nocy, bo cały czas przejmuję się jak to będzie i czy uda mi się zrobić dobre wrażenie na komisji rekrutacyjnej. Nie chciałabym zostać wyeliminowana na tak wysokim etapie, dlatego wszelkimi możliwymi sposobami muszę sobie zapewnić wygraną.

17Każdej bezsennej nocy analizuję możliwe pytania zadawane mi podczas spotkania z komisją rekrutacyjną i tworzę możliwe scenariusze, w których mogłabym wziąć udział. Staram się być przygotowaną na wszelką ewentualność, by nie dać się wyprowadzić z równowagi i pokazać pracodawcy, że byłabym świetną asystentką, asystentka dyrektora Ruda Śląska.

W dzień, na który została zaplanowana rozmowa kwalifikacyjna przypadają moje dwudzieste trzecie urodziny, a otrzymanie pracy asystentki byłoby dla mnie prezentem idealnym. Cały czas waham się czy powiedzieć komisji o tym, że mam tego dnia urodziny czy lepiej przemilczeć ten fakt i czekać, aż sami to wywnioskują z mojego życiorysu. Nie mogę przecież liczyć na to, że zaproponują mi pracę tylko dlatego, że akurat tego dnia będę miała urodziny.

Zła decyzja

16Cały czas zastanawiam się czy decyzja o odejściu z posady asystentki dyrektora była tą najwłaściwszą. Długo zastanawiałam się czy dać swojej pracy jeszcze jedną szasnę czy na dobre pożegnać się z niesympatycznym dyrektorem i w końcu wygrała ta druga opcja, asystentka dyrektora Toruń. Teraz, po dwóch miesiącach bezrobocia i żadnych perspektyw na nowe zatrudnienie powoli dociera do mnie, że może nie powinnam była unosić się honorem i odchodzić z pracy, a spróbować jakoś wszystko załagodzić i przełknąć. Byłam dumna i myślałam, że po odejściu z firmy każdy pracodawca przyjmie mnie z otwartymi ramionami dzięki dużemu doświadczeniu zawodowemu, jednak jak się okazało, sytuacja na rynku pracy dla asystentek wcale nie jest taka najlepsza.

Jeśli ktoś przepracował sporo czasu na stanowisku asystenta dyrektora to wie, że powrót na niższe stanowisko asystenckie jest trudny i bolesny. Wszystko dlatego, że pracując jako asystent zarządu pracownik zdążył się przyzwyczaić do wysokiej pozycji w firmie, odpowiedzialności i do wysokich zarobków. Każde inne stanowisko asystenckie będzie gorsze od poprzedniego. Jedynie ponowne dostanie się na stanowisko asystenta dyrektora może usatysfakcjonować poszukującego pracy asystenta.

Jak rozumiecie, ja również poszukuję pracy asystentki zarządu lub asystentki dyrektora z póki co miernym skutkiem. Byłam na paru rozmowach kwalifikacyjnych, jednak za każdym razem zostałam odesłana z kwitkiem. Jeden pracodawca powiedział mi nawet, że na stanowisko asystentki jestem za stara, bo dobijam do trzydziestki. Asystentkami mogą zostać osoby przed dwudziestym piątym rokiem życia.

Nowe i stare

Niedawno dyrektor naszej firmy zwolnił dotychczasową asystentkę i zatrudnił na jej miejsce nową pracownicę. Nie wiem o co poszło i dlaczego pani Iza tak nagle straciła posadę, ale szkoda mi tej ciepłej i sympatycznej osoby, z którą nie raz miałam do czynienia. Osobiście uważam, że pani Iza była świetną asystentką dyrektora, jednak moja opinia jest opinią postronną i nie pochodzi od osoby najważniejszej, czyli od samego dyrektora. Dla nas, pracowników firmy pani Iza zawsze była wzorem pracownika idealnego, ale może dyrektorowi nie do końca odpowiadał jej system pracy.

15Na miejscu pani Izy pojawiła się pani Wioleta, na oko jakieś piętnaście lat młodsza od swojej poprzedniczki. Pani Iza była dojrzałą kobietą po trzydziestce, która w swoim życiu przeszła i doświadczyła niemało. Jej mądrość życiowa wzięła się z wielu problemów, z jakimi musiała sobie radzić sama. Nowa asystentka w niczym nie przypomina tej dawnej, zwłaszcza w sposobie zachowania i fachowości. Wiola-Lola, jak ją nazwał jeden z naszych kolegów, jest głupiutkim dziewczątkiem, który nie wie co robić ani jak zachowywać się na stanowisku asystentki. Po miesiącu pracy w biurze powinna już orientować się w sprawach firmy i wiedzieć gdzie co jest, jednak nadal wszystko u niej odbywa się w sposób świadczący o pierwszym dniu pracy w nowym miejscu. Pani Wioleta jest zaprzeczeniem tego, kim powinna być dobra asystentka. Dyrektorowi to chyba nie przeszkadza, asystentka dyrektora Sosnowiec. Co z tego, że firma coraz gorzej funkcjonuje, jak ma za asystentkę piękną i długonogą Wioletę?

Przed rozmową

Przyznam, że trochę szkoda mi dziewczyn, które razem ze mną siedzą w poczekalni i stresują się przed rozmową kwalifikacyjną na stanowisko asystentki dyrektora. Bardzo chciałabym im wszystkim powiedzieć, że mogą przestać się denerwować, bo tak czy siak to ja zostanę zatrudniona na to stanowisko, jednak pracodawca zastrzegł, że muszę zachować wszelkie możliwe pozory. Nie mogę dać po sobie poznać, że wiem więcej od innych, dlatego siedzę cicho i się nie odzywam. Podobnie robi z resztą reszta dziewcząt.

14Pracę asystentki, asystentka dyrektora Szczecin, załatwił mi mój wujek, który jest dobrym kolegą właściciela firmy. Dowiedział się, że będą poszukiwali kogoś na stanowisko asystenckie i od razu pomyślał o mnie. Dobry z niego chrzestny.

Na rozmowę ubrałam się tak, jak powinnam, czyli bardzo elegancko. Nawet wyglądem chcę się stapiać z tłumem i nie wyróżniać niczym szczególnym. Staram się udawać, że się denerwuję czekającą mnie rozmową kwalifikacyjną, jednak nie wiem czy dobrze mi to wychodzi. Nie mam czym się stresować, bo ta rozmowa to tylko formalność, a cały proces rekrutacyjny został zorganizowany jedynie po to, by móc sporządzić odpowiednie notatki i raporty wpinane do akt firmy. Tak naprawdę moje CV leży już bezpiecznie zamknięte w moim nowym biurku w sekretariacie, gdzie za tydzień rozpocznę swoją pierwszą pracę. Ciekawe czy uda mi się dość szybko wbić w zawodowe obowiązki i czy szef będzie zadowolony z mojej pracy. Nie chciałabym dać plamy.

Na odpowiednim miejscu

Na stanowisku asystentki dyrektora czuję się jak ryba w wodzie. Zawsze wiedziałam, że mam ogromny talent do organizacji rzeczy, które z pozoru wydają się nie do zorganizowania, dlatego moja praca pozwala się w 100% spełniać zawodowo. Nie wiem co bym zrobiła, gdyby dwa lata temu nie nadarzyła się okazja na podjęcie tej pracy – pewnie pracowałabym w jakimś spożywczaku na kasie i marzyła o cudownych warunkach pracy w biurze.

13Nie rozumiem osób, które narzekają na nudę w zawodzie asystenta. W moim mniemaniu ta praca jest idealnie skomponowana z kilku różnych elementów, które łączą się ze sobą w jedną spójną całość, a jednocześnie cały czas pozostają odrębne. Obowiązki na stanowisku asystentki dyrektora są różnorodne, dzięki czemu nie mam możliwości znudzić się danym zadaniem. Oczywiście, są zadania, które lubię bardziej od innych, jednak żaden obowiązek nie jest jakiś okropny. Odbieranie korespondencji i odpowiadanie na wszystkie wiadomości nie należy do najciekawszych zadań, jednak nie można go nazwać trudnym czy bardzo obciążającym. Jest monotonny i to wszystko.

Uważam, że jestem bardzo dobrym pracownikiem i dobrze radzę sobie w biurze. Mój dyrektor ma chyba podobne zdanie o mojej pracy, asystentka dyrektora Zabrze, bo dwa tygodnie temu zaproponował mi dość sporą podwyżkę. Może się boi, że zechcę uciec z jego firmy do jakiegoś innego pracodawcy, dlatego kusi mnie wyższymi zarobkami. Mój szef może być spokojny – w najbliższym czasie nigdzie się nie wybieram. Zwłaszcza do konkurencji.

Pomóc szwagierce

Dwa tygodnie temu razem z mężem odwiedziliśmy naszą bliską rodzinę w Poznaniu. Korzystając ze sposobności, wzięliśmy sobie po jednym dniu wolnym i przedłużyliśmy weekend o piątek. Taki zabieg był dość niezbędny, ponieważ w akurat ten piątek siostra mojego męża miała rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko asystentki dyrektora i razem z mężem mieliśmy się zająć jej rocznym dzieckiem. Ania nie miała z kim zostawić swojego urwisa, dlatego z pomocą przyszli ciocia i wujek.

11W piątek od rana każdy chodził lekko podenerwowany i przejęty. Ania, od czasu urodzenia syna nie może znaleźć zatrudnienia, choć szukała już w wielu różnych firmach i na wielu stanowiskach pracy. Z wykształcenia jest filologiem języka polskiego, jednak w tym zawodzie o pracę jest szczególnie trudno. Rozmowa kwalifikacyjna na stanowisko asystentki była piątą rozmową w ciągu ostatniego miesiąca. Wszyscy liczyli, że tym razem w końcu się uda.

Niestety, tuż po powrocie z rozmowy i przekroczeniu progu swojego mieszkania Ania zaniosła się rozdzierającym płaczem i powiedziała, że w życiu nie była na tak nieprzyjemnej rozmowie kwalifikacyjnej. Członkowie komisji powiedzieli jej, że ma za wysokie kwalifikacje na stanowisko asystentki, a przede wszystkim jest za stara, asystent dyrektora Poznań. Skoro mieli jej tylko tyle do powiedzenia, to w jakim celu zapraszali ją na rozmowę kwalifikacyjną i przysparzali przedrekrutacyjnych stresów? Niektórzy ludzie są naprawdę bez serca!

Własne auto

Po dwóch latach pracy w oparciu o umowę o pracę na czas określony w końcu doczekałam się umowy na czas nieokreślony, którą postanowiłam natychmiastowo wykorzystać. Wiadomo, że taka umowa stwarza bardzo wiele możliwości, zwłaszcza finansowych i kredytowych i ja z tych możliwości chciałam skorzystać. Od pewnego czasu marzył mi się nowy samochód, taki prosto z salonu, więc po podpisaniu nowej umowy o pracę natychmiast udałam się do salonu samochodowego, by obejrzeć modele, które najbardziej przypadły mi do gustu. Zakup nowego samochodu to nie byle co – trzeba się liczyć z dość dużymi ratami, jeśli chcemy kredyt spłacić jak najszybciej, a ja nie mam zamiaru być pod kreską dłużej niż potrzeba. Po samochodzie na pewno przyjdzie czas na własne mieszkanie, dlatego muszę jak najszybciej pozbyć się kredytu. Rodzice obiecali, że dołożą mi dziesięć tysięcy na wymarzone auto, dlatego będę mogła wziąć nieco mniejszy kredyt.

10Wybrałam dla siebie Forda Fiestę w pięknym malinowym kolorze – w sam raz dla takiej pozytywnej kobiety jak ja! Za nowe auto zapłacę około 50 tysięcy złotych, jednak moim zdaniem jest wart swojej ceny. W końcu jako asystentka dyrektora Gliwice muszę mieć się czym poruszać po mieście, a to „coś” powinno prezentować się adekwatnie do posiadanej przeze mnie posady.

Moje auto będzie do odbioru za niespełna dwa tygodnie. Nie mogę się doczekać kiedy zasiądę za kółkiem mojej maliny!

Potrzebny relaks

Z chęcią wyjechałbym na jakiś krótki odpoczynek poza miasto i uwolnił umysł od wszelkich zawodowych spraw, z jakimi mam do czynienia w pracy asystenta dyrektora, asystent dyrektora Olsztyn. Nasza firma jest obecnie w fazie wielkiej restrukturyzacji i modernizacji, dlatego mam pełne ręce roboty. Jako asystent odpowiadam za nienaganną komunikację między dyrektorem a pracownikami niższego rzędu i wszystkie oficjalne sprawy przechodzą przez moje biurko. Spotkania odbywają się po wcześniejszym umówieniu, którym zajmuję się ja. To ja rozprowadzam wszelkie dokumenty, w tym zarządzenia i postanowienia dyrektora. Jednocześnie aktywnie uczestniczę w procesie restrukturyzacji, umawiam dyrektora z podwykonawcami i zleceniobiorcami, nadzoruję realizację wszelkich spraw i sporządzam raporty. Mam ręce pełne roboty, które co chwila musze zacierać przed realizacją kolejnego zadania.

9

Praca asystenta jest z natury pracą bardzo wymagającą, a to, co dzieje się obecnie w naszej firmie, jeszcze bardziej potęguje trud wykonywania codziennych biurowych obowiązków. Mam nadzieję, że gdy cały ten bajzel się skończy, szef pozwoli mi iść na tygodniowy urlop i w końcu wypocznę tak, jak na to zasługuję. Mimo, że jesteśmy w środku lata i każdemu przydałyby się dwa tygodnie wolnego, to nikt tego wolnego nie dostanie ze względu na ogrom pracy, jaki nas jeszcze czeka. Jeśli cała ta modernizacja skończy się przed końcem lata to będzie dobrze. Wtedy spakuję walizkę i natychmiast polecę do jakiegoś ciepłego kraju na zasłużony wypoczynek. Marzą mi się wyspy greckie albo hiszpańskie. Nie wiem jeszcze co to będzie, ale na pewno będzie wspaniałe, luksusowe i bardzo drogie!

Plan do zrealizowania

8

Pracując przez sześć lat na stanowisku asystenta dyrektora w pewnej białostockiej firmie doczekałem się tak mocnego ugruntowania swojej pozycji w firmie, że obecnie mój szef nie wyobraża sobie podjęcia ani jednej decyzji bez porozumienia ze mną. Czasem wydaje mi się, że losy firmy leżą w moich rękach i to ja jestem odpowiedzialny za jej rozwój i przyszłość w polskiej gospodarce. To moja zasługa, że tak bardzo uzależniłem swojego pracodawcę od swojej pomocy. Przez sześć lat pracy nie raz udowodniłem, że świetnie znam się na interesach i mam niecodzienne pomysły, dlatego warto słuchać tego, co mam do powiedzenia. Rok przed rozpoczęciem pracy na stanowisku asystenta poszedłem na studia zaoczne na kierunek zarządzania i marketingu, który dwa lata temu skończyłem. Wydaje się więc, że praca asystenta jest dla mnie zwykłą degradacją, jednak ja mam swój plan, który konsekwentnie realizuję i który niedługo wejdzie w ostatnią fazę.

Uważam, że plan uzależnienia od siebie dyrektora powiódł się w 100%. Obecnie szef całkowicie polega na moim zdaniu i nie ma sytuacji, w której nie pytałby się mnie o zdanie. Mam nadzieję, że jest już na takim etapie, na którym nie wyobraża sobie beze mnie swojego życia. Testowanie uzależnienia pracodawcy od mojej osoby rozpocząłem jakiś czas temu, gdy poprosiłem o sporą podwyżkę. Dyrektor, obawiając się, że w przypadku odmowy podwyżki odejdę z jego firmy dał mi tyle, o ile poprosiłem, czyli znacznie więcej niż zarabiają inni asystenci, asystent dyrektora Białystok. W najbliższym czasie mam zamiar powiedzieć szefowi, że chcę dostać stanowisko jego zastępcy. Jeśli go nie dostanę  – odejdę. Czas, bym awansował na kogoś więcej niż zwykły asystent. Przecież i tak już praktycznie rządzę firmą – zmiana stanowiska tego nie zmieni.

Za pierwszym razem!

Nigdy nie sądziłam, że już za pierwszym podejściem do poszukiwania pracy i procesów rekrutacyjnych uda mi się znaleźć pracodawcę, który wybierze mnie spośród wielu innych kandydatów i zaproponuje posadę asystentki dyrektora! Podejrzewam, że należę do jakiejś jednoprocentowej mniejszości pracowników, którym udało się otrzymać pracę po pierwszym procesie rekrutacyjnym. Znakomita większość osób pragnących znaleźć zatrudnienie walczy o posadę przez kilka, a nawet kilkanaście miesięcy, a ja tylko poszłam, porozmawiałam i już miałam stanowisko asystentki. Nie zdążyłam się nawet przyzwyczaić do faktu, że jestem bezrobotna i szukam pracy, a już musiałam zmieniać swój status na „zatrudniona”.

6Wydaje mi się, że dużym atutem w moim procesie rekrutacyjnym było to, że w trakcie studiów pracowałam trochę jako pomoc w sekretariacie uczelnianym i nauczyłam się wtedy wielu przydatnych rzeczy. Za swoją pracę nie dostawałam żadnego wynagrodzenia, ale przynajmniej udało mi się zdobyć jakieś doświadczenie. Dodatkowo, w razie problemów ze studiami zawsze na bieżąco czuwałam nad swoimi sprawami i trzymałam rękę na pulsie. Dzięki pracy w sekretariacie znałam wielu wykładowców, co również przekładało się na moje dobre oceny.

Teraz, w zawodzie asystentki dyrektora, asystent dyrektora Lublin, będę miała możliwość sprawdzić, czy umiejętności zdobyte w sekretariacie okażą się przydatne w zarządzaniu biurem i firmą. Mam nadzieję, że dość szybko uda mi się wbić w zawodowy kierat i będę dobrym pracownikiem.